Po długim oczekiwaniu na model śmigłowca Bell AH-1G "Cobra" w skali 1:72, prezentującego nowoczesny poziom techniki, w końcu, w 2014 roku na rynku pojawił sie model firmy Special Hobby.

Do budowy zainspirowało mnie zdjęcie znalezione przy pomocy google books:

Udało mi się jeszcze odnaleźć drugie zdjęcie tego samego śmigłowca, już w lekko zmienionym malowaniu. To i badanie zdjęć innych śmigłowców z D/227 AHB pozwoliło na podjęcie próby rekonstrukcji pierwotnego malowania.

Oprócz zestawu firmy Special Hobby korzystałem także z części fototrawionch tej samej firmy i żywicznych foteli firmy CMK.
Budowę rozpocząłem w 2022 roku od wnętrza kabiny





Po skończeniu kabina wyglądała tak:


Już miałem zamykać kadłub, ale po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że sposób w jaki Special Hobby przewiduje zamontować główny wirnik mi nie odpowiada.

Reszta zestawu jest bardzo ładna, ale tego mocowania nie mogłem zaakceptować. W związku z tym postanowiłem opracować coś w rodzaju przekładni głównej i nowy wał wirnika, żeby wirnik główny mógł być obracany/zdejmowany do transportu czy malowania, a przede wszystkim, żeby wnęka u jego nasady wyglądała realistycznie.
W związku z tym zaprojektowałem w programie do projektowania przestrzennego makietę przekładni głównej a także nową tarczę sterującą wirnika głównego opracowaną tak, żeby oś wirnika można było wykonac z 2mm metalowgo pręta lub rurki. Kiedy otrzymałem wydruki 3D od "drukarza" przystapiłem do montażu i wyglądało to tak:



Wirnik ogonowy prosto z zestawu też jest nieruchomy - to mi nie odpowiadało, głównie ze względu na wrażliwość na ewentualne uszkodzenia, poza tym jest to niewygodne podczas malowania modelu. Zdecydowałem się od środka osadzić metalową ośkę, do której na koniec przykleję już pomalowany wirnik. Części dla takiego rozwiązania pokazuje poniższa fotografia:

Poza tym rozpocząłem przygotowania do zamknięcia kadłuba. Pomalowałem wnętrze i wkleiłem dysze wylotową silnika (wziętą z zestawu AZmodel, jest trochę ładniejsza):

Po zamknięciu i wstępnym oszlifowaniu kadłub wygląda tak:

Przy okazji znalazłem też pewien błąd w modelu Special Hobby - poza tym dosyć ładnym. Chodzi o to miejsce:

W rzeczywistości powinno być coś takiego:

Po poprawieniu, ale jeszcze przed podkładem linie podziału wyglądały tak:

Nos jest wypełniony ołowiem, żeby zachować właściwe położenie środka ciężkości.
Zeszlifowałem też spód kadłuba na gładko i zrobiłem nowe linie podziału. Elementy fototrawione przykleiłem głównie na wikol, tylko te zagięte na ogonie są klejone klejem cyjanoakrylowym:

Następnie rozpocząłem prace nad owiewką kabiny. Korzystałem z tego zestawu:

Prosto z pudełka wygląda to tak (w zestawie są dwia takie osłony):

I jeszcze raz na wzorzystym tle, żeby można było ocenić przezroczystość:

Najpierw jubilerską piłka włośnicową odciąłem przód i tył:


Potem boki. Żeby odciąć ten nadmiar z tyłu wybiłem dwa okrągłe otwory:


Potem trzy proste cięcia i miałem owiewkę z grubsza wyciosaną. Warto wspomnieć, że przy takich pracach trzeba cały czas zachowywać ostrożność i lepiej kilka razy zebrać za mało materiału niż raz za dużo...
Jak już główny kształt został wstępnie ustalony, to zaczęło się wielokrotne przymierzanie i zdejmowanie nadmiaru albo ostrymi nożyczkami (bardzo ostrożnie!), papierem ściernym i pilnikiem, albo skalpelem (właściwie tylko skrobanie):


I w którymś momencie można było takie pasowanie na sucho osiągnąć:


Warto dodać, że zagłębienia na tylnym panelu na górze owiewki nie powinno być - ma ono rację bytu tylko w przypadku montażu na śmigłowcu ostrza do przecinania drutów - ale te pojawiły sie dopiero po zakończeniu Wojny w Wietnamie.
W tym momencie można było dalej pracować nad wnętrzem owiewki. Ramki zrobiłem z pasków kalkomanii, najpierw pomalowanej na kolor, potem ciętej na odpowiednią szerokość (szare - ok. 1,5mm, żółte - ok. 0,7mm). Klamki zrobione z drutu 0,5mm przełożonego przez otwory wywiercone w owiewce. Malutkie dźwigienki zrzutu drzwi pochodzą z arkusza blaszek MPM i klejone były na wikol, tak jak większość małych detali, rączki zrobione z papieru malowanego na brązowo. Całość wygląda teraz tak:



Jedna z rzeczy, które chciałem przerobić w tym modelu była zmiana mocowania wieżyczki z uzbrojeniem na takie, żeby można było ją osobno pomalować, ale też żeby była bardziej odporna na uszkodzenia. Początkowo chciałem spróbować jakoś zamontować w tej wieżyczce poly cap, ale niedawno olśniła mnie myśl, że można by wykorzystać nietypowy materiał - klocki LEGO! Oni mają przecież takie super rozłączne połączenia obrotowych elementów! Tak się złożyło, że miałem uszkodzony detal z COBI, miałem też kilka nadprogramowych kółek:

Ośkę wyciąłem z części, opiłowałem na okrągło i wkleiłem w odpowiednio wywiercony otwór w spodzie kadłuba. Z kółka zdjąłem oponę, wypreparowałem z niego piastę i wkleiłem ja do wieżyczki:

Efekt końcowy wygląda tak:

Z wyjątkiem sondy na nosie, światła do lądowania i płozy ogonowej - które to części wkleję po malowaniu - maszyna jest zbudowana i pora przystąpić do malowania. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć przed zamaskowaniem kabiny:



Malowanie zacząłem od podkładu firmy Motip w nietypowym kolorze. W niektórych miejscach zmniejszyłem grubość warstwy tego podkładu, między innymi poprzez szlifowanie, tam przebija się kolor plastiku:

Następnie zamalowałem zakamarki kolorem Humbrol 66:

Na to nałożyłem kolor docelowy - Humbrol 155:

Po dobrym wyschnięciu farby namalowałem jeszcze pomarańczowe elementy na statecznikach (tylko górne powierzchnie!), czarny panel przed kabiną i okopcenia od gazów wydechowych:

Kiedy ponownie farba wyschła, zabezpieczyłem model warstwą Sidoluksu, na to nałożylem kalkomanie własnego projektu i zabezpieczyłem je drugą warstwą sidoluksu:


Następnie wykonałem rozjaśnienia farbami olejnymi - nakłada się niewielkie plamki farby olejnej w odpowiednio dobranych kolorach, a następnie rozciera się je pędzlem zwilżonym rozpuszczalnikiem. Kiedy to wyschło, nałożyłem lakier bezbarwny matowy. Wkliknąłem wieżyczkę z uzbrojeniem, na nosie zamontowałem sondę, pod skrzydłem działko 20mm a z tyłu antenę i wirnik ogonowy. Na górze jest światło antykolizyjne wykonane z przezroczystego plastiku z klosza od samochodowego światła stop. Dodatkowo dorobiłem "chodniki" na skrzydłach - górna powierzchnia skrzydeł zwykle była w strasznym stanie bo używano jej jako podestu roboczego do prac na silniku, przekładni głownej i wirniku. Powierzchnie te podobno czasem były wytarte do gołego metalu. Całość przedstawiała się jak na zdjęciu poniżej:


Pozostało jeszcze tylko zdjęcie masek, montaż wirnika głównego i wyrzutni rakiet niekierowanych. Zapraszam do galerii, do oglądania zdjęć gotowego modelu.
